Na muzyce to się znają! Recenzja Marshall Major III BT

Marshall już od lat 60 XX wieku stara się pokazać nam, że wie dużo o dobrym brzmieniu. Sama marka początkowo była sklepem muzycznym, jednak z biegiem czasu Jim Marshall postanowił tworzyć swój sprzęt gitarowy. Marshall miał być lepszym i tańszym odpowiednikiem Fendera, czyli ikony wśród gitarzystów. Tym razem jednak nie będę pisał o marce a o ich produkcie. Kilka miesięcy temu w moje ręce wpadły słuchawki Marshall Major III i to właśnie o nich będzie ten tekst!

Klasyczny, ale z pazurem!

Mowa oczywiście o wyglądzie. Ten nawiązuje bezpośrednio do wszystkich wzmacniaczy i urządzeń Marshalla! Design jest minimalistyczny i można powiedzieć, że to nowoczesne retro słuchawki. Klasyka zawsze będzie w modzie, tym bardziej że zewnętrzna część muszli jest oznaczona znanym na całym świecie logiem brytyjskiej firmy.

Prawie cały gadżet został wykonany z ekoskóry, która jest wytrzymała i dodaje elegancji. W środkowej części pałąka znajdziecie wytłoczone logo firmy, a przy słuchawkach informacje o stronie. Każda nausznica jest połączona z pałąkiem metalowym elementem, który służy do regulacji słuchawek.

Te pasują na każdą głowę więc spokojnie mogą być prezentem dla melomana. Wracając do designu nausznice również są obłożone przyjemną w dotyku ekoskórą. W tym momencie warto zaznaczyć, że słuchawki występują w dwóch wersjach. Przewodowej i bezprzewodowej. Wersja przewodowa posiada dwa gniazda jack na każdej ze słuchawek, natomiast wersja bezprzewodowa posiada tylko jedno gniazdo. Do tego tematu jeszcze wrócimy, jednak chciałbym zaznaczyć, że słuchawki BT posiadają złoty kontroler kierunkowy do odbierania połączeń, zmiany głośności albo utworu.

Grają, oj dobrze grają!

To największa zaleta słuchawek Marshalla. Ich brzmienie jest naprawdę głębokie i potrafi dostarczyć wielu niezapomnianych wrażeń akustycznych. Niezależnie od gatunku muzycznego, którego słuchasz. Wszystko brzmi naprawdę dobrze, zaczynając od muzyki klasycznej, przez hip-hop dochodząc aż do rocka czy metalu. Dźwięk jest głęboki i wyważony i co ciekawe, nie potrzeba dodatkowego korektora audio, aby słuchawki brzmiały naprawdę dobrze! 40 mm głośniki zainstalowane w urządzeniu są głośne, a nawet bardzo głośne. Posiadają swoją regulację głośności, więc każdy może dostosować do siebie swoje ustawienia.

Cóż więcej?

Sprzęt audio układa się naprawdę wygodnie na głowie, dzięki temu słuchawki dobrze przylegają do uszu i dobrze wygłuszają otocznie. Już nie będziecie mieli problemu z tym, że słyszycie wszystko, a muzykę słabo. W tym miejscu musze pochwalić Marshalla bo zapewnia, że słuchawki wytrzymują 30 godzin na jednym ładowaniu. Otóż Marshall Major III to ponad 30 godzin słuchania muzyki, rozmów i grania. A jak bateria pada to spokojnie podłączycie kabel i można bawić się dalej!

Miałem wspomnieć o ‘Jacku’, więc wspominam. Otóż nie ważne czy macie wersję „na kablu” czy BT możecie słuchać dźwięków razem! Jak? Wystarczy podłączyć drugie słuchawki do waszych Marshalli i już. To bardzo wygodne rozwiązanie, jeśli np. podróżujecie wspólnie i chcecie dzielić się dźwiękiem z filmu lub po prostu muzyką. Szczerze mówiąc po raz pierwszy spotkałem się z takim rozwiązaniem i miło się zaskoczyłem. Plusem słuchawek jest także cena. Te znajdziecie poniżej 400 zł więc naprawdę tanio na to, jak potrafią grać. Kolejną zaletą urządzenia jest to, że są naprawdę kompaktowe jak na słuchawki nauszne. Ważą zaledwie 178 gramów i można je złożyć. W pudełku znajdziecie kabel do ładowania, Jacka 3,5 mm oraz masę papierów z różnymi informacjami od instrukcji do informacji o legalności i bezpieczeństwie.

Dla kogo to sprzęt?

Jeżeli cenicie sobie dobre brzmienie, słuchając wielu gatunków muzycznych lub chcecie czasem podzielić się dźwiękami, to będziecie zadowoleni. Słuchawki odnajdą się nawet w domowym studio, jeżeli szukacie w miarę równego zestawu. Ich największą zaletą jest jakość audio i żywotność baterii, a to chyba dwa podstawowe wymagania jakie stawiamy sobie przy wyborze słuchawek bezprzewodowych.

Autor: Mateusz Jamroz