Resident Evil (2026) – Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie’ zabawna! [Recenzja]

Resident Evil (2026) - Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie' zabawna! [Recenzja] The ARQ
source: Sony Pictures
Resident Evil nie próbuje być kolejną ekranizacją gry. I całe szczęście. Zach Cregger robi coś znacznie ciekawszego. Zamienia kino w doświadczenie przypominające granie w Resident Evil. Jest strach, jest absurd, są potwory, jest ograniczona amunicja i przede wszystkim to nieprzyjemne uczucie, że za kolejnymi drzwiami prawdopodobnie czeka coś, czego bardzo nie chcemy zobaczyć. To film, w którym jesteśmy wspólnie z głównym bohaterem na ekranie i świadomie wypieramy świat wokół nas.

Człowiek, który wie, jak nas przestraszyć!

Za kamerą stanął Zach Cregger, czyli człowiek odpowiedzialny za Barbarzyńcę i Zniknięcia. To ważne nazwisko, bo Cregger już wcześniej pokazał, że horror traktuje nie jako kolekcję jump scare’ów, ale jako grę z oczekiwaniami widza.

Resident Evil to idealny materiał na kino pełne akcji i szaleństwa. Do tego zimowy klimat, genialny sound design i ścieżka od Hays Holladay, która dosłownie hipnotyzuje widza.

W roli głównej pojawia się Austin Abrams (Bryan) i trudno wyobrazić sobie lepszą twarz dla bohatera, który absolutnie nie wygląda jak hollywoodzki heros. Bryan jest zwykłym kurierem medycznym wrzuconym w sam środek koszmaru. Nie jest wyszkolonym żołnierzem, nie ma supermocy i zdecydowanie nie wie, co robi. Abrams świetnie sprzedaje ten miks paniki, niedowierzania i desperacji. Dzięki temu Cregger może budować horror z perspektywy człowieka, który reaguje dokładnie tak, jak prawdopodobnie zareagowałaby większość z nas.

To nie jest zwykła ekranizacja gry… to granie w kinie!

Pierwszy Resident Evil z 1996 roku zdefiniował survival horror: zamknięte przestrzenie, eksploracja, zagadki, ograniczone zasoby, zombie, psy i bioorganiczne potwory. Kolejne części rozwijały ten język, przesuwając serię od klaustrofobicznego horroru w stronę coraz większego action-horroru.

Cregger nie próbuje jednak przenieść konkretnej fabuły z żadnej części na ekran. Zamiast tego bierze gramatykę gry i trzeba przyznać, że wyszło mu to świetnie!

Kamera często pozostaje blisko bohatera i pracuje jak w perspektywie trzecioosobowej gry. Kolejne lokacje działają jak następne poziomy, pojawiają się zamknięte drzwi, klucze, ograniczone zasoby, broń i przeszkody, które trzeba pokonać, zanim można ruszyć dalej. Nawet sposób prowadzenia Bryana przypomina rozwój postaci w grze — zaczyna jako kompletnie nieprzygotowany człowiek, a z każdym kolejnym etapem musi nauczyć się funkcjonować w coraz bardziej absurdalnym świecie.

Resident Evil (2026) - Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie' zabawna! [Recenzja] The ARQ
source: Sony Pictures
Resident Evil (2026) - Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie' zabawna! [Recenzja] The ARQ
source: Sony Pictures
Resident Evil (2026) - Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie' zabawna! [Recenzja] The ARQ
source: Sony Pictures

Najważniejsze jest…?

Cregger bardzo dobrze rozumie jedną rzecz: horror działa najlepiej wtedy, kiedy widz nie dostaje wszystkiego od razu. Resident Evil zaczyna się niewinnie, ale bardzo szybko podnosi poziom zagrożenia. Każda kolejna przeszkoda jest większa, bardziej groteskowa i bardziej nieprzewidywalna.

Film prowadzi Bryana niemal jak gracza, jednocześnie coraz mocniej ograniczając jego poczucie bezpieczeństwa. Co ciekawe, finał wyraźnie zostawia przestrzeń na dalszy ciąg, ale nie jest to zakończenie, które potrzebuje wielkiego tłumaczenia.

Jest po prostu odjechane w kosmos! Najważniejsze pozostaje doświadczenie. Obserwujemy człowieka, który z każdą minutą coraz bardziej rozumie, że znalazł się w świecie, którego zasad po prostu nie zna. I właśnie dlatego napięcie działa. Nie dlatego, że wiemy, co znajduje się za kolejnymi drzwiami. Tylko dlatego, że Bryan też tego nie wie. Naszym zdaniem jest to tytuł obowiązkowy, bo oprócz wbicia w fotel, czeka Was solidna dawka humoru i adrenaliny.

Resident Evil (2026) - Czyli kiedy zagłada ludzkości jest 'strasznie' zabawna! [Recenzja] The ARQ
source: Sony Pictures

→ Skradnij Show z The ARQ!

The ARQ to kuratorski Digital Mag oraz Agencja Storytellingowa, która pomaga markom budować wartość. Tworzymy narracje wizualne, edytoriale, filmy oraz kampanie PR, które pogłębiają więź z odbiorcami. Traktujemy komercyjne historie z wrażliwością zarezerwowaną dla sztuki. [Sprawdź!]

"Odbieraj świadomie"

Opowiadamy historie, które prowadzą do sukcesu!
Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go!

 Tworzymy Edytoriale 

Naszą misją jest tworzenie najwyższej jakości treści. Chcemy pomagać inspirującym markom docierać do wymarzonej publiki. Edytorial, recenzja, wywiad? To wszystko bez reklam, wyskakujących okienek, w minimalistycznym i nowoczesnym layoucie.

 Tworzymy Edytoriale 

Naszą misją jest tworzenie najwyższej jakości treści. Chcemy pomagać inspirującym markom docierać do wymarzonej publiki. Edytorial, recenzja, wywiad? To wszystko bez reklam, wyskakujących okienek, w minimalistycznym i nowoczesnym layoucie.

WIĘCEJ

The ARQ to treści, które inspirują. Chcesz tworzyć wartościowy content razem z nami? Napisz do nas!

The ARQ
Content Management
T: +48 794 275 840
kontakt@thearq.pl